Jak wygląda sala do visual merchandisingu w KSA?
fot. Piotr Kierat
Z pamiętnika stylistki – reportaż z Central St. Martins College of Art and Design
Z pamiętnika stylistki.
Londyn, Central St. Martins College of Art and Design
autorka: GOShA Małgorzata Kusper www.goshafashion.com
Wszystko w moim życiu zaczyna się od marzeń. Tak było i tym razem. Od kilku lat pracuję m.in. jako stylistka, projektantka i szkoleniowiec. Osobista stylizacja – to temat, który zgłębiałam przez ostatnie lata w praktyce. I mimo tego, że zawód był od lat znany na zachodzie, ja, zaczynając swoją przygodę z Personal Shoppingiem w Polsce, nie miałam dostępu do szkoleń, więc do perfekcji dochodziłam metodą prób i błędów. Z tego powodu w ubiegłym roku postanowiłam stworzyć własny program szkoleniowy i prowadzę warsztaty dla nowych adeptów tego – coraz bardziej popularnego- zawodu.
Ponieważ stawiam na rozwój, również swój, zawsze szukam interesujących szkoleń. Tym razem postanowiłam poszukać na zewnątrz. Oczywistym było, że wybór padnie na Londyn, i na którą szkołę, jak nie na Central S’t. Martins College of Art and Design.

Mekkę, która wydała tyle sław w dziedzinie mody, stylizacji i sztuki w ogóle.
Z ogromną ekscytacją rozgościłam się w Londynie na dzień przed planowanym intensywnym tygodniem szkolenia, mieszkając niedaleko Tower Bridge. 5 dni po 6h zajęć brzmiało jak sen. Tyle wiedzy! Tyle niezwykłości. Do tego wyjazd połączyłam z pożytecznym aspektem, ponieważ miałam zadanie polegające na Analizie Szafy i Personal Shoppingu dla mojej londyńskiej klientki.
Central St.Martins mieści się w Soho, centralnej części West Endu. Samo miejsce jest na tyle twórcze i inspirujące, że z przyjemnością spędza się tam czas, i nawet zwykła kawa smakuje inaczej.
Na pierwszych zajęciach oczarował mnie miks kultur.

Grupa kilkunastu dziewczyn – miało się wrażenie, że ze wszystkich stron świata: Tibilisi, Hong Kong, Wenecja, Wilno…

A że szkolenie przeznaczone było dla osób, które są nowicjuszami w dziedzinie stylizacji, można było spotkać przedstawicielki rożnych zawodów, m.in.: prawniczka, dziennikarka, dyrektor sprzedaży… Rozpiętość wiekowa była również imponująca, a dotyczyła aż dwóch dekad, ponieważ najmłodsze uczestniczki oscylowały wokół 20, a najstarsze wokół 40 lat. Łączyło nas jedno: pasja do mody i chęć poszerzenia wiedzy o wszystkie zawiłości zawodu stylisty.
Prowadząca Nicky Andrews – mająca swoje 5 minut jako stylistka już jakiś czas temu – okazała się ujmującą Panią w średnim wieku:

Po dwóch godzinach poznawania się, otrzymałyśmy pierwsze zadanie: pójść do Tate Modern (Muzeum Sztuki Nowoczesnej), znaleźć inspirację i przenieść ją na biały T-shirt. Żadnych reguł, żadnych wskazówek. Cudnie było tego popołudnia pooddychać znowu Londynem, a Tate Modern, jak zwykle pełne indywidualnego podejścia do sztuki, obfitowało w inspiracje. Podekscytowane liczyłyśmy na jakieś informacje dotyczące zawodu. Z nadzieją czekałyśmy na wtorek.

Na początek kolejnego dnia otrzymałyśmy garstkę informacji. Tyle wiedziała każda z nas zanim dotarła na szkolenie:
Nicky obiecała, że kolejnego dnia otrzymamy więcej praktycznych aspektów, po czym omówiła kolejne dwa zadania. Każda z nas miała zaprezentować wymyślony trend. Żadnych wskazówek. I ostatnie zadanie grupowe polegało na stworzeniu 4 stylizacji do wymyślonej sesji zdjęciowej, która miała się odbyć w czwartek. Tutaj również żadnej wskazówki ani kierunku. W środę pełne entuzjazmu i nadziei przybyłyśmy na zajęcia, bo przecież jeżeli to jest grupa dla początkujących – dedukowała każda z nas – coś wreszcie powinnyśmy się dowiedzieć. Ujmująca i serdeczna Nicky zaczęła wykład, trwał 15 minut i dotyczył bukowania modelek w agencji modelek. Miało to związek z naszą czwartkową sesją. Ostateczna konkluzja była jednak taka, że bukujesz kogo chcesz, a dostajesz kogo mają. Jakże wielkie było grupowe rozczarowanie, kiedy okazało się ze to koniec wiedzy dla początkujących stylistów. Resztę czasu spędziłyśmy na przygotowaniach do sesji:
Kolejny dzień był dniem sesyjnym, a że grup było 4 i dwóch fotografów, każda grupa miała 4h dzień zajęć. O ile dla mnie sesje zdjęciowe nie są niczym nowym, dla większości dziewczyn praca z modelką, fotografem i makijażystką była fajnym doświadczeniem. Praca w grupie była zdecydowanie twórcza. Efekty:

I nadszedł ostatni dzień. Początek zajęć spędziłyśmy na dokończeniu osobistych projektów, a następnie prezentowałyśmy je przed resztą grupy. Prezentacja była dowolna: na laptopie, papierze, słownie. Każda z nas dała z siebie maxa, i to był bardzo cenny punkt całego kursu, ponieważ można było dotknąć całkiem innego podejścia do zadanych tematów:

Kiedy planowałam wyjazd do Central St. Martins wiedziałam, że zajęcia to będzie jedna z części przeżyć, które przywiozę ze sobą. Londyn jest miejscem, po którym widać co jest trendy, bez zaglądania do fashion magazynów. A co się nosi? Futra, skóry i motywy zwierzęce:

Odnośnie tego trendu miałam zabawną historię, ponieważ zdarza mi się kastomizować własne ubrania, przed wyjazdem do Londynu przygotowałam dla siebie czarną kurtkę, na rękawy której naszyłam rękawy z rudego futra. Generalnie kurtka wzbudzała zainteresowanie i pytania przechodniów, jednak stojąc po kawę w Starbuck’u pewna Pani dosłownie napadła mnie, pytając skąd mam taki projekt. Gdy usłyszała ze jest mojej produkcji, poinformowała mnie, że z pewnością skopiuje pomysł, po czym obfotografowała mnie z każdej strony. Generalnie dało się odczuć lekki modowy zawrót głowy. Powalająca dla mnie była staruszka, poruszająca się o kulach, w wielkim futrze i lakierowanych martensach.

Cenię w Londynie to, że nawet sieciówkowe wystawy sklepowe mogą być bardzo inspirujące

Miasto naszprycowane było twórczymi inspiracjami:
Mój instynkt łowcy został jak najbardziej ukontentowany, kiedy upolowałam cudną sukienkę MiuMiu za 8% ceny początkowej (220zł).

Po 10 dniach wróciłam podekscytowana, bogatsza o nowe interesujące znajomości. I choć po samym szkoleniu spodziewałam się znacznie więcej, planuję za kilka miesięcy kolejny wyjazd, tym razem w inne miejsce (ale o nim też Wam opowiem ;)
Prezenty z Kazimierza
Zakupy w przyjaznej atmosferze, bez pośpiechu i przemierzania kilometrów w poszukiwaniu prezentu, a do tego promocyjne ceny? Pomysł łączący promocję autorskich butików z rzeczami od polskich projektantów i ciekawych miejsc na krakowskim Kazimierzu to propozycja na alternatywne przedświąteczne zakupy, którą gorąco polecamy. Od jutra do Wigilii warto zajrzeć na Miodową lub Józefa. Poniżej ściągawka, czyli plakat, kartka świąteczna i mapka w jednym.
Elle poleca: gdzie ubrać się w Krakowie
Zoom na Kraków w najnowszym, styczniowym numerze ELLE.
Wśród polecanych miejsc znajdują się związane z SAPU:
-showroom ZemełkaPirowska (Wielopole 30/6)
-vintage store Mulholland Drive (św. Katarzyny 4/9)
-concept sklep Idea Fix (Miodowa 23, Józefa 20)
Skany z numeru:
Młoda Moda concept studio
Smolki 4a to nowy adres na mapie krakowskiej mody. Młoda Moda Concept Store zaprasza do współpracy młodych projektantów. Można przynosić własne realizacje (ubrania, dodatki, bizuterię) oraz oryginalne rzeczy vintage. W sprawie szycia można zajrzeć w poniedziałki, środy i czwartki, a we wszystkie sklep jest otwarty dla kupujących. Szczegóły na Facebooku: Młoda Moda Concept Studio.
Idea Fix II
Z przyjemnością zapraszamy na otwarcie Idea Fix II, czyli miejsca, które jest kontynuacją koncept skelpu Idea Fix (ul. Miodowa 23, róg Estery). Tak samo jak w pierwszym sklepie, najistotniejszą rzeczą jaką będzie promowało wspomniane nowe miejsce to polska marka i polski produkt. IDEA FIX II będzie bardziej o charakterze butiku i znajdą się tam ubrania oraz akcesoria polskich niezależnych projektantów. Otwarcie sklepu umilą MK Fever za dekami oraz Monika Molenda na wolaku.
Zapraszamy w piątek, 5 listopada, godz 20:00, ul. Józefa 20 na krakowskim Kazimierzu.
Afterparty: cafe galeria Esze ul. Józefa 21. Przygrywać będą Rewelacyjny Luciano i Senor Soul.
Domoteka Design Days
Domoteka Design Days to swoiste targi designu, w czasie których młodzi projektanci mody i dodatków, malarze, rzeźbiarze, fotograficy i inni twórcy będą mogli bezpłatnie zaprezentować swoje prace, a klienci Domoteki będą mieli możliwość kupienia ich po atrakcyjnych cenach. To również czas, w którym salony Domoteki zaproponują swoim klientom specjalne oferty, rabaty i jedyne w swoim rodzaju promocje. Eventy odbywać się będą przez 4 kolejne majowe weekendy, w czasie każdego z nich swoje prace prezentować będzie na terenie Domoteki kilkudziesięciu twórców. Każdy tydzień organizowany jest pod innym hasłem, tworząc w ten sposób kalendarium różnorodnych wydarzeń, którego motywem przewodnim jest właśnie design.
W trakcie weekendu 8 i 9 maja odwiedzający Domotekę spotkają się z młodymi malarzami, grafikami i fotografikami oraz będą mieli okazję do zakupu ich prac w atrakcyjnych cenach. Szkołę Kreatywnej Fotografii będzie reprezentował absolwent SKF 2009 – Maciej Bogunia.
Podczas kolejnego weekendu, 15 i 16 maja, Domoteka zamieni się w targi modowe. Projektanci mody damskiej i męskiej zaprezentują swoje kolekcję, umożliwiając tym samym ich zakup. Absolwentki SAPU 2010 – Pat Guzik oraz Kalina Lach będą miały swoje stoisko, gdzie będzie można nabyć ich kolekcje.
Kontynuacją weekendu z modą będzie kolejny weekend, 21 i 22 maja, w trakcie którego w Domotece królować będą akcesoria modowe – biżuteria, buty, torebki, kapelusze. Na tsoisku Szkoły Artystycznego Projekotwania Ubioru będzie można spotkac Gosię Grodzką, właścicielkę butiku Maruna i studentke II roku SAPU wraz z jej wyrobami hand-made.
Na zakończenie tego wyjątkowego miesiąca designu w weekend 29 i 30 maja Domoteka zaprosi wszystkich do swoich salonów, gdzie na klientów będą czekać specjalne rabaty, promocje i wydarzenia.
Dodatkiem do każdego z tych niezwykłych weekendów będą konkursy, w których co tydzień wygrać będzie można inne nagrody związane z motywem przewodnim każdego z weekendów, a które, co najważniejsze, zostaną stworzone przez artystów specjalnie dla zwycięzców. I tak w pierwszy weekend wygrać będzie można obrazy namalowane przez Krzysztofa Cielaka, w drugi kreacje zaprojektowane przez Magdę Dąbrowską i Michała Gilberta Lacha, w trzeci biżuterię stworzoną przez Karinę Królak, a w ostatni weekend profesjonalne porady stylisty Domoteki Tomasza Tarasewicza. W konkursach będzie mógł wziąć udział każdy, kto odwiedzi w tych dniach centrum. To doskonała okazja, żeby zdobyć niepowtarzalne nagrody, którymi są jedyne w swoim unikalne prace artystów stworzone na specjalne zamówienie. To wszystko i jeszcze więcej już w maju w Domotece!
Kalendarium Domoteka Design Days:
I weekend – sztuka 8-9 maja br.
II weekend – moda 15-16 maja br.
III weekend – akcesoria modowe 21-22 maja br.
IV weekend – dom 29-30 maja br.
DOMOTEKA
Ul. Malborska 41
Warszawa
barwoteka
Z przyjemnością przedstawiamy nowe miejsce na mapie Krakowa. Barwoteka to profesjonalny sklep dla plastyków, galeria i kawiarnia w jednym. Miejsce istnieje dopiero od tygodnia – w sklepie pojawia się coraz więcej nowego asortymentu (duży wybór produktów Talens). W kawiarni przy kubku kawy i pysznym ciastku albo kanapce (również na wynos) można przejrzeć aktualne numery magazynów o sztuce. W planach galerii Barwoteki jest prezentowanie prac młodych twórców z Krakowa, a także organizacja warsztatów plastycznych.
If you looking for shop for artists with a special local colour, Barwoteka is for you. Choose your articles, drink good coffee and watch some art on the walls.
Barwoteka czynna codziennie od 9:00 do 20:00, ul. św. Gertrudy 19 (tuż przy Wawelu) Open evryday from 9 a.m. till 8 p.m., św.Gertrudy 19 st (close to Wawel)

















































zostaw komentarz